Home  |  Królik  |  Papuga  |  Kanarek  |  Owczarek  |  Redakcja  |  Klub  |  Kontakt       królik - lapin Królik - kaninchen Królik - Rabbit

  • Home
  • Królik
  • Papuga
  • Kanarek
  • Gryzonie
  • Działka
  • Co nowego
  • Galeria  I
  • Galeria  II
  • Galeria  III
  • Mapa strony
  • Forum Trunia
  • Serwis Trunia
  • Zrób stronę
  • Przyjaciele
  • Literatura
  • Webcam
  • Zapytania
  • Redakcja
  • Lekarze
  • Ustawy
  • Banery
  • Humor
  • Ebook
  • Quiz
  • Linki
  • E-mail

  • Owczarek
  • Literatura - psy
  • Galeria Misia
  • Fotki przyjaciela
  • Choroby
  • Filmik nr. 1
  • Filmik nr. 2
  • Pogotowie
  • Homeopatia
  • Zły właściciel
  • Rasy psów
  • Opis
  • Pies obronny
  • Pies użytkowy
  • Pies stróżujący
  • Zabawa z psem
  • Nowy lokator
  • Szczeniak
  • Żywienie
  • Wychowanie
  • Behawiory
  • Pielęgnacja
  • Ciekawe strony


  • Żywienie Misia :
    Do 6 m-ca gotowane.
    Od 6 m-cy
    Bento Cronen od 2,5 roku
    od 4 roku

    Wynik morfologi
    wiek 7,5 roku: Morfologia
       

                                                           Żywienie psa

    Właściwe żywienie jest sprawą bardzo ważną, gdyż wszelkie nieprawidłowości odbijają się momentalnie na ich kondycji fizycznej, stanie sierści i zdrowiu. Musimy pamiętać, że pies jest zwierzęciem mięsożernym i mięso powinno stanowić podstawę w jego pożywieniu. Może to być surowe lub gotowane mięso wołowe, chuda, gotowana baranina (bardzo wskazana dla alergików), surowa i gotowana konina. Koninę powinno się podawać na przemian z innymi rodzajami mięsa. W żadnym razie nie należy karmić psa samą koniną.

    Bardzo wskazane jest podawanie gotowanego mięsa drobiowego, pozbawionego tłustej skóry. Można również podawać chudą gotowaną wieprzowinę oraz podroby mięsne, które należy gotować i ze względu na niższą wartość odżywczą podawać tylko psom dorosłym. Cennym źródłem białka są morskie ryby, gotowane i oczyszczone z ości. Dzienna porcja ryb powinna być l,5–2 razy większa niż mięsa. Jeżeli podajemy rybę przez 7 dni pod rząd należy zrobić przerwę, gdyż większość dostępnych u nas gatunków ryb (np. mintaj czy morszczuk) posiada składniki przekształcające żelazo w nieprzyswajalną przez psa formę. Grozi to anemią. Najlepszym dodatkiem do mięsa jest dobrze rozgotowany ryż, kasza kukurydziana lub gryczana, mocno rozgotowane lub surowe, starte na drobnej tarce jarzyny.

    Bardzo lubiany przez psy jest żółty ser, ale można go stosować jedynie jako przysmak czy nagrodę. Natomiast wysokowartościowym pożywieniem jest ser biały, najlepiej tłusty, ponieważ znajdują się w nim witaminy rozpuszczalne w tłuszczach. Szczenięta i młodzież powinny nawet trzy razy w tygodniu dostawać biały ser z surowym żółtkiem. Sukom szczennym, karmiącym, szczeniakom i młodzieży należy podawać preparaty wapniowe i witaminowe. Indywidualną dawkę wapna i witamin powinien ustalić prowadzący zwierzę lekarz weterynarii, sugerując się jego stanem zdrowia, wiekiem, wynikami badań i sposobem karmienia. Należy zwrócić uwagę, aby pies nie jadł jedzenia skwaśniałego, nieświeżego mięsa gotowanego oraz grubych, źle rozgotowanych kasz.

    Częstotliwość karmienia:
    • szczeniak w wieku 2 miesięcy – 4 razy dziennie
    • szczeniak w wieku 3–5 miesięcy – 3 razy dziennie
    • szczeniak w wieku 6–10 miesięcy – 2 razy dziennie

    Od jedenastego miesiąca życia karmimy psa dwa razy dziennie. Obecnie w sprzedaży są bardzo dobre jakościowo, suche karmy, które w pełni pokrywają zapotrzebowanie psa na białko, wapno, witaminy i składniki mineralne, w zależności od jego wieku i stanu zdrowia. Karmy stanowią duże ułatwienie w pracy hodowców mających często kilka lub więcej psów, a zwierzętom zapewniają zdrowie i dobrą kondycję. Duże znaczenie ma także fakt, że te karmy można podawać raz i tylko w ciągu dnia uzupełniać po opróżnieniu miski. Znacznie ułatwia to karmienie i oszczędza nasz czas.

    Uważa się, że w domowych warunkach bardzo trudno jest właściwie zbilansować pożywienie psa karmiąc go tradycyjną metodą. Dużo właściwiej i bezpieczniej jest podawać mu karmy komercjalne stosowne do wieku. Nie dochodzi wówczas tak często do szkodliwego przedawkowania witamin i mikroelementów. W okresie wzrostu można łatwo zaobserwować brak niektórych witamin i elementów, np.:
    • jeżeli szczenię ogryza ściany, sztukaterię, je ziemię – brak wapna i innych składników mineralnych
    • jeżeli zjada kał – brak witaminy B 12
    • jeżeli liże ludzki pot, na przykład wkładki do butów – brak witamin z grupy B
    • jeśli zbiera niedopałki – brak witaminy P
    • jeśli sierść staje się sucha, matowa, pojawia się łzawienie oczu, mętnieją rogówki – brak witaminy A
    • jeśli pojawia się ból tylnych lub przednich kończyn lub dochodzi do ich zniekształceń – brak witaminy    D lub występują zaburzenia kostnienia.

    Jeszcze kilka uwag dotyczących karmienia:
    • jedzenie o temperaturze pokojowej lub nieco wyższej powinno być podawane w emaliowanej lub metalowej (ze stali nierdzewnej) misce, ustawionej na podwyższeniu. Psu jest tak wygodniej i jednocześnie nie uczy się jedzenia z podłogi, a co za tym idzie nie będzie w przyszłości zbierał śmieci z ziemi. Jedzenie ze stojaczka ma też wpływ na kręgosłup i zachowanie właściwej postawy;
    • dzienna porcja pokarmu rozłożona na odpowiednią ilość posiłków (w zależności od wieku psa) powinna być podawana zawsze o tej samej porze;
    • w czasie jedzenia nie należy odwracać uwagi psa od miski i drażnić się z nim;
    • jeżeli nie chcemy, aby pies żebrał przy stole, nie karmy go nigdy podczas naszych, rodzinnych posiłków;
    • miska z pokarmem powinna być dostępna przez pół godziny. Jeżeli w tym czasie pies nie zje całej porcji, wyrzućmy resztę lub umieśćmy w lodówce na potem i potraktujmy posiłek jako zjedzony;
    • bezwzględnie nie wolno podawać psu potraw słonych, tłustych i ostro przyprawionych oraz resztek z naszego stołu. To co smakuje człowiekowi nie zawsze wolno jeść psu;
    • nią należy karmić psa tuż przed spacerem, gdyż grozi to skrętem żołądka. Po jedzeniu pies powinien odpoczywać około 2 godziny;
    • należy zapewnić stały dostęp do świeżej wody pitnej.





    Serwis internetowy o owczarkach niemieckich, jedna z pierwszych stron opisującej hodowlę tej rasy. www.owczarek.pl    co piszą o żywieniu.

    Potrzeby pokarmowe owczarka niemieckiego są bardzo zróżnicowane, w zależności od wieku, kondycji oraz wykonywanej pracy, ilości ruchu, pory roku (psy przebywające w nieogrzewanych pomieszczeniach mają większe zapotrzebowanie energetyczne) oraz indywidualnych cech zwierzęcia.

    Mariusz Mierzejewski - Autor artykułu jest twórcą serwisu Owczarek.pl

    Szczeniaki i młode psy wymagają bardzo intensywnego żywienia - duże ilości białka, wysokowartościowej karmy uzupełnianej preapratami mineralnymi (szczególnie wapniowymi) i witaminami (A,D3,E,B1,B2,B6,B12) - albowiem owczarek rośnie bardzo szybko. W wieku około 6 miesięcy przyrost wagi ciała wynosi 1kg na tydzień. Tak duży wzrost wagi przy nieodpowiednim karmieniu niesie ze sobą duże ryzyko schorzeń kostnych, tak więc w okresie dojrzewania (do około 10 miesięcy) należy bacznie obserwować rozwój fizyczny psa.

    Owczarek niemiecki jest rasą, która niestety nie ma zbyt odpornych zołądków i należy się z tym liczyć. Warto pamiętać, żeby nie karmić psa pokarmem zbyt tłustym ponieważ owczarki niemieckie mają skłonność do zaburzeń pracy trzustki i zbyt wielka ilość tłuszczu w karmie może źle wpłynąć na jego zdrowie.

    Owczarkowi niemieckiemu podajemy :

    kasze (jęczmienna, kukurydziana, manna, ryż, etc.) i makaron - dobrze ugotowane [zawiera dużo skrobi i witaminy E]; z makaronem ostrożnie, bo jest bardzo tuczący.

    warzywa i owoce - gotowana włoszczyzna i buraki rozdrobnione, marchew (surowa, gotowana, tarta), jabłka, sałata, rzodkiewki, banany, szpinak [zawierają dużo witamin, pobudzają pracę jelit, sole mineralne, karoten]. Ziemniaki należy zawsze gotować, ponieważ pies nie trawi surowych. Do jedzenia warzyw i owoców należy przyzwyczajać psa od małego, gdyż dorosłe psy już się tego nie nauczą, a pokarm bez balastu, wcześniej czy później prowadzi do zaburzeń trawienia, a potem do awitaminozy.

    mięso - surowe lub gotowane, nalepiej wołowina lub konina, cielęcina. Wieprzowina tylko starannie ugotowana, bo może zawierać wirusy wywołujące chorobę Aujeszky, na którą nie ma lekarstwa!

    podroby - wątroba, nerki, płuca, serca, wymiona, etc.; jednak ze względu na znaczne zanieczyszczenie tego mięsa pierwiastkami szkodliwymi, nie powinno się go podawać częściej niż raz na tydzień lub dwa. Wymiona należy gotować ponad godzinę.

    ryby - najlepiej morskie, np.flądra lub dorsz; ugotować (ok. godziny)i usunąć ości. Nie należy podawać suszonych ryb dla kotów, bo mają ostre ości, których pies nie potrafi rozdrobnić.

    jaja - surowe żółtko lub całe ugotowane; czasem jajko może przywrócić apetyt kapryśnemu psu.

    sery - biały i od czasu do czasu żółty.

    mleko - niezbędne dla szczeniąt; dorosłe psy mogą nie trawić laktozy i mieć rozwolnienie po mleku.

    twaróg i jogurt - są dietetyczne, sprzyjają także rozwojowi właściwych mikroorganizmów w jelitach, co jest z kolei warunkiem dobrego trawienia; podawać szczególnie podczas długotrwałego przyjmowania przez psa leków.

    kości - najlepiej cielęce z dużą chrząstką; kości zawierają bardzo dużo fosforu, wapnia i magnezu; nie wolno podawać łatwo łamiących się kości z drobiu i dziczyzny, które mogą poranić przełyk i przewód pokarmowy psa, wtedy to i już operacja nie pomoże; zjadanie zbyt często kości może wywołać niestrawność i zatwardzenie; psom po 6 roku życia nie zaleca się podawania kości.

    Czego nie podajemy :

    Fasoli i innych nasion roślin strączkowych, wyrobów garmażeryjnych (kaszanka, pasztetowa), pokarmów zawierających dużo przypraw, cukru i wyrobów cukierniczych, cebuli oraz czosnku. Czekolada przemysłowa - np. do pieczenia ciasta - nawet w niewielkich ilościach jest trucizną dla psa.

    Posiłek powinien być podawany w miarę o stałej porze i w postaci papki o temperaturze 20-37 stopni.

    Nigdy nie powinno się aplikować intensywnego ruchu dopiero co najedzonemu psu.

    Owczarek niemiecki nie jest psem wybrednym, chociaż zdarzają się i takie, i jeśli nie chce jeść, to czekamy 15 minut i zabieramy miskę. Jeśli pies nie jest chory, ani nie jest to suka w okresie karmienia, to nie namawiamy i nie prosimy , aby zjadł.

    Należy zapamiętać: Pies, nawet szczeniak, to nie małe dziecko.

    A, i trzeba pamiętać i pilnować tego, aby psiak miał stale dostęp do świeżej wody. Nie wolno ograniczać mu picia.

    Pełnowartościowe suche karmy.

    Są one bardzo dobrze zbilansowane i dostosowane do rzeczywistych potrzeb organizmu psa (dla małych i dużych, dla młodych i starszych, dla domowych i pracujących, dla otyłych i dla alergików, dla suk szczennych i psów w okresie rekonwalescencji), toteż gdy nie mamy czasu albo umiejętności aby samemu przygotować i prawidłowo zbilansować posiłek dla psa, to lepiej karmić suchą, gotową karmą. Oczywiście mowa tu o karmach wysokiej jakości, np. Eukanuba, Arden Grange, Hill's, Bento Kronen czy Royal Canin, a nie o półproduktach sprzedawanych w osiedlowych sklepach, supermarketach lub na stacji benzynowej.

    Nie ukrywam, że są to dosyć drogie karmy, lecz po dokładnym przyjrzeniu się sposobie dawkowania i odrobinie arytmetyki można się przekonać, iż koszt takiego żywienia jest zaskakująco niski (niższy niż koszt odpowiednio zbilansowanej karmy przyrządzonej własnoręcznie). A poza tym, jak to się mawia: "lepiej wydać pieniądze na dobrą karmę niż na dobrego lekarza".

    Żywienie suki w czasie ciąży i w okresie karmienia.

    Sukę do piątego tygodnia ciąży karmimy tak jak zwykle, następnie należy zwiększyć dawkę pokarmów białkowych (wiadomo - jej nowi sublokatorowie są bardzo żarłoczni) i zaczynamy podawać mieszanki mineralne zawierające witaminy A+D3 i wapń. Na trzy tygodnie przed rozwiązaniem karmimy przyszłą matkę 2-3 razy dziennie i nie podajemy kości.

    Suka karmiąca liczny miot potrzebuje około 3 do 4 razy więcej pokarmu niż normalnie.

    Bezpośrednio po porodzie suka jest osłabiona i niechętnie je. Mimo to trzeba ją zmusić, zachęcić do jedzenia. Przygotowujemy więc potrawy lekkostrawne, ale wysokowartościowe, z dużą ilością mięsa, jarzyn, sera i mleka, i podajemy 3 razy dziennie w postaci rzadkiej papki. Także powinna jak najwięcej pić. Konieczne jest serwowanie specjalnych preparatów wapniowo-witaminowych. Praktycznie można stosować żywienie "do woli", choć bez przesady, bowiem niektóre suki w okresie laktacji (wydzielania mleka) są nadspodziewanie żarłoczne i są w stanie pochłonąć dosłownie wszystko, a to może źle odbić się na ich zdrowiu.

    Po odsadzeniu szczeniąt od "cyca", suka stopniowo powraca do zwykłej diety. Aby zakończyć laktację, zmniejszamy normalną ilość białka i płynów w pokarmie.




    Nie dla psa czekolada

    Dla większości ludzi czekolada to wspaniały przysmak, który w najgorszym przypadku może nam dodać trochę centymetrów w talii, może być przyczyną psucia się zębów, a u dzieci powodować zaparcia. Niestety, u psów czekolada może spowodować ostre zatrucie prowadzące nawet do śmierci.

    Przyczyną takiego zatrucia jest substancja zawarta w czekoladzie zwana teobrominą. Występuje naturalnie w kakao, między innymi rozszerza naczynia wieńcowe. Może prowadzić do arytmii serca i ewentualnie - do zapaści. O ile u człowieka po zjedzeniu czekolady nie nastąpi zatrucie, o tyle u psa może do tego dojść, gdyż organizm zwierzęcia nie jest w stanic szybko metabolizować teobrominy. Pierwszymi objawami zatrucia są: wymioty, biegunka, wzmożone oddawanie moczu i drżenie mięśni. Później dochodzi do przyśpieszenia oddechu, arytmii serca, ogólnych drgawek, zapaści, ewentualnie śmierci zwierzęcia. Aby doszło do zatrucia, pies musiałby zjeść około 250-500 mg teobrominy na 1 kilogram masy ciała. Mówiąc prościej, jednorazowa dawka 163 gramów czarnej czekolady jest potencjalnie śmiercionośna dla 20-kilogramowego psa! A przecież psy potrafią ukraść cały czekoladowy prezent spod choinki!





    Autor Dr Ewa Walkowicz Źródło: www.arcturus-pl.com

    "Co jedzą psy ?

    Pytanie pozornie banalne. Na 100 zapytanych osób, 95 odpowie bez namysłu, że mięso, bo wiadomo, drapieżnik - wilk - polowania, itd. Pozostałe 5 skomentuje zgryźliwie, że głównym pożywieniem psa są meble, buty bądź nogawki od spodni - zależnie od tego, co właśnie ,,rozpracował" ich pupilek. Wydawałoby się, więc, że problematyka żywienia psów nie powinna nastręczać większych kłopotów, zwłaszcza wśród znawców przedmiotu. Nic bardziej mylnego, o czym przekonał się każdy, kto ,,dorobił się" własnego psa. Nawet dla urodzonych psiarzy, którzy wychowywali się w domach pełnych zwierząt, sprawy żywieniowe to temat trochę mglisty, bo z reguły ,,było ugotowane'' i wystarczyło przełożyć z garnka do miski. Pies jadł, co mu dano, w międzyczasie coś tam podkradał, coś tam użebrał u domowników i zakończył życie w wieku lat 18-tu, do ostatnich dni ciesząc się doskonałym apetytem i cokolwiek zaokrągloną figurą.

    No, ale teraz mamy własny dom i własnego czworonoga, dla którego chcemy jak najlepiej i naukowo. Zwłaszcza, że to pies rasowy, a wiadomo - zwłaszcza przy dużych ,,mięśniakach" - żywienie to podstawa prawidłowego rozwoju. No to ,,zasięgamy języka'' i zaczyna się...

    - Na czym gotować? No, kasza manna, jęczmienna...
    - Co, jęczmienna? W życiu! Tylko gryczana albo ryż!
    - Jaka kasza? Odbiło ci? Pies tego nie trawi! Tylko makaron!
    - Tylko pamiętaj, żadnych kasz ani makaronów! Jedynie płatki owsiane!
    - A nie próbuj czasem dawać płatków owsianych, tylko kasza jęczmienna!

    Po ustaleniu bazy podstawowej, przychodzi kolej na resztę. Dowiadujemy się, że najlepsza jest: wołowina / cielęcina / konina / baranina / mięso z nutrii lub królika / drób (niepotrzebne skreślić), przy czym mięso ma być: surowe / obgotowane / gotowane i podawane: w dużych kawałkach / siekane / mielone. Podroby - tak, kości - nie. Podroby - nie, kości - tak. Kości: młodemu - tak, staremu - nie. Kości: młodemu - nie, staremu - tak. Jajka: ile się chce, najwyżej jedno na tydzień; tylko surowe, tylko gotowane - na twardo / miękko, tylko żółtko! I koniecznie podawaj..., bo... . I pamiętaj, nigdy nie dawaj psu...., bo... .

    Listy ciągną się długo; zalecenia, dlaczego należy / nie należy podawać tej czy innej karmy stają się coraz bardziej fantazyjne i powoli dochodzimy do wniosku, że każdy z doradców mówi o innym gatunku zwierząt, w dodatku z dość kontrowersyjną fizjologią i przemianą materii. I każdy powołuje się na autorytety hodowlane i weterynaryjne, przytacza książki, z których wyczytał owe mądrości i zaklina się, że on zawsze tak żywił, i proszę - demonstruje dorodny psi okaz. Lekko oszołomieni tym natłokiem mniej lub bardziej sprzecznych rad, zaczynamy rozważać, że może jednak sucha karma, przynajmniej na początek...

    W hipermarkecie kolejny zawrót głowy. Kolorowe torby z roześmianymi psimi pyskami i oczywiście: ,,nr 1 w Europie'', ,,pokarm championów" itd... Każda z najlepszych składników, polecana przez najlepszych hodowców, w pełni pokrywa zapotrzebowanie twojego psa. Czytamy ulotkę, może skład nam coś powie: z tasiemcowej listy substancji, o połowie nawet nie słyszeliśmy; część znamy, ale nie sądziliśmy, że nadają się do jedzenia. I to wszystko okraszone suto naukowym żargonem: aglutynowane, chelatowane, postać skoagulowana, identyczne z naturalnym, liofilizowane, naturalnie stabilizowane, z dodatkiem substancji poprawiających właściwości takie i siakie...

    Poddajemy się i kupujemy tą z najładniejszym obrazkiem. W drodze do domu zaglądamy do specjalistycznego sklepu. Rzeczywiście, sprzedawca zna towar i potrafi doradzić, chociaż ceny pasz są tu zdecydowanie wyższe. Dowiadujemy się, że karma z marketu ,,to nie to'' a poza tym i tak musimy dokupić odżywki, bo to ,,sama karma nie wystarcza, a błędy żywieniowe z młodości..." Te słowa znamy na pamięć, więc cierpliwie obserwujemy jak na ladzie pojawiają się słoiki i pudełeczka z kolejnymi specyfikami: ten na sierść, ten na mineralizację kości, ten na stawy, jeszcze coś przeciw krzywicy i mieszanka mikroelementowa, i kolejna - witaminy. Stos rośnie, suma na kasie również. Chcemy zaprotestować, że to chyba przesada, ale oczami wyobraźni widzimy wielki billboard ze zdjęciem naszego pupila: rachitycznego, pokrzywionego, bez sierści i zębów oraz podpisem ,,bo moi właściciele oszczędzali na jedzeniu". Płacimy.

    Jeszcze tylko apteka i środki, które ,,koniecznie'' zalecił weterynarz i nareszcie do domu. I tu przekonujemy się, że nasz pies kompletnie lekceważy zasady prawidłowego odżywiania; jakimś cudem udało mu się upolować gołębia, którego pożarł z apetytem i większością piór, mając w głębokiej pogardzie kwestie siekania, mielenia i gotowania. Oczywiście, powyższy scenariusz został trochę przerysowany, ale tylko trochę!. Każdy ,,psiarz'' pamięta nieskończone dyskusje nad wartością takiej a nie innej karmy, gdy dochodziło niemal do śmiertelnej obrazy ,,bo ja czytałam, że...". Mnożą się racje i argumenty, przytaczane są wyniki badań naukowych. Padają mrożące krew w żyłach przykłady jak ten i ów podawał psu (bądź nie podawał) to czy tamto i w efekcie.... Zwolennicy ,,suchego'' gotowi są niemal przysięgać, że psy wynaleziono razem z granulowaniem pasz, zwolennicy ,,mokrego'' - że ich system żywienia jest bardziej naturalny. I każdy jest święcie przekonany o swojej słuszności. Po czyjej stronie jest więc racja? I co ma zrobić biedny właściciel psa, który chce jak najlepiej dla swojego czworonoga? Prawda jest taka, że nie ma ,,jedynej słusznej'' diety, o czym możemy przekonać się choćby na przykładzie ludzi. Obok ,,mięsożerców" żyją jarosze, wegetarianie, makrobiotycy, weganie, zwolennicy diety Diamondów i wielu innych systemów odżywiania, a nawet parę osób, które - jak twierdzą - żywią się wyłącznie energią kosmiczną. I każdy twierdzi, że to właśnie on żywi się najbardziej prawidłowo, zgodnie z prawami natury / fizjologii itp. I tylko nie potrafi wytłumaczyć, jak to jest, że ,,ci inni'' też żyją zdrowo i mają się dobrze. Czyżby mieli inną fizjologię? Jak to więc jest z tymi zasadami żywienia? Podstawowa reguła prawidłowego żywienia brzmi - żadnych reguł! Ogólne wytyczne organizmu (te same dla ludzi i dla zwierząt), mówią: daj mi to, co potrzebne i tyle, ile potrzebne; w sprawach szczegółów jakoś się dogadamy.

    Głównymi składnikami odżywczymi są białka, węglowodany, tłuszcze i minerały (mikro-, makroelementy i witaminy) i organizm musi je otrzymać. A czy węglowodany będą pochodziły z ryżu, pszenicy, kukurydzy czy jęczmienia - to już są ,,szczegóły do dogadania''. Jeżeli naszemu psu najbardziej smakuje makaron - niech je makaron, jeśli woli kaszę - dajmy mu kaszę. Możemy mu dietę urozmaicać, podając przemiennie różne gatunki kasz, płatki owsiane i ryż. Nie zawadzi wypróbować inne pasze, nawet jeśli nie są wymieniane w podręcznikach. Jeśli ktoś ma rodzinę lub znajomych na wsi - godna polecenia jest śruta zbożowa (grubo zmielone ziarno pszenicy lub pszenżyta). Od kaszy odróżnia ją wyższa zawartość składników odżywczych (przede wszystkim cennego białka z zarodka nasiennego) i włókna - wskazanego zwłaszcza dla osobników dorosłych. Wiele psów chętnie je grysik kukurydziany, chociaż nie jest on zalecany, ze względu na słabej jakości białko i wysoką kaloryczność. Jeśli jednak będziemy podawać go wymiennie z innymi kaszami (zwłaszcza z dodatkiem 1 - 2 łyżek siemienia lnianego), z pewnością nie przyniesie szkody a w korzystny sposób wzbogaci dietę naszego czworonoga.

    Podobna zasada rządzi mięsem: może być każde, jeśli będą i inne. Pies to nie miś panda, że bambus albo nic. Zje zarówno koninę jak i baraninę, nie pogardzi wołowiną, a jak mu się raz na jakiś czas trafi wieprzowina - to też nie będzie dramatu i pożre ją z całym cholesterolem. Mięso podajemy w różnej postaci: oprócz gotowanego w kaszy, nasz pupil chętnie zje surowy korpus z kury czy dobrze obrośniętą mięsną kość. Jeżeli trafi się nutria, to dużemu psu można podać ją w całości, nie patroszoną a kurę nawet z piórami (ale poza domem i raczej w bezwietrzną pogodę). Generalnie, im więcej namieszamy - tym mniej zaszkodzimy. To z pewnością brzmi jak herezja w stosunku do wszystkich podręcznikowych zaleceń, ale taka jest właśnie praktyka. (Większość poradników pisana jest chyba dla chowu przemysłowego; jak gdyby właściciel miał kenel na 140 psów a nie jednego pieszczocha, któremu osobiście przeżuwałby co twardsze kawałki, gdyby była taka potrzeba). Nie znaczy to, że możemy ,,odpuścić" sobie literaturę jako nieprzydatną. Wystrzegajmy się jedynie autorów, występujących z poziomu ,,jajakoznawca'', operujących nakazami i zakazami, ubranymi w pseudonaukową otoczkę typu: ,,badania naukowe wykazały'' czy ,,amerykańscy naukowcy stwierdzili, że...". Wybierajmy te pozycje, gdzie autorzy w sposób przystępny i rzeczowy wyjaśniają powody takiego a nie innego postępowania i czytajmy je ze zrozumieniem - przecież nie będziemy karmić wszystkich czworonogów, tylko jednego, konkretnego i unikatowego. Jeśli większość psów ma kłopoty trawienne po mleku, nie znaczy to, że mamy odmówić naszemu miski mleka, o ile do tej pory mu służyło. Jeżeli ktoś pisze: ,,nie wolno podawać psu wątroby" - to jest to kompletna bzdura i wysyłamy podręcznik wraz z autorem w Pireneje. Gdy zaś czytamy, że wątroba jest bogata w wit. A i podawanie jej w dużych ilościach, zwłaszcza surowej, może doprowadzić do przedawkowania, ponadto -jako śmietnik organizmu - zawiera wiele substancji szkodliwych i dlatego nie jest zalecana dla psów, wiemy przynajmniej, o co chodzi. Nie powinniśmy raczyć naszego pupila kilogramem wątroby wołowej 7 dni w tygodniu, ale nie zaszkodzi, jeśli co jakiś czas ugotujemy kawałek w kaszy.

    Podobnie ma się sprawa czekolady: wielu autorów krzyczy gromkim głosem, że ,,czekolada dla psa to śmierć, żadnej czekolady", podczas gdy wiemy z praktyki, że gdyby tak było, to połowa znanych nam psów dawno powinna wędrować po lepszym świecie. Jak to więc jest w rzeczywistości? Substancją niebezpieczną dla psa jest zawarta w ziarnie kakaowym teobromina (związek podobny do kofeiny i o podobnie pobudzającym działaniu), która w organizmie psa bardzo wolno się rozkłada (ponad dobę; kofeina - około 3 godz). Przeciętna dawka śmiertelna dla psa waha się od 200 mg do 400 mg/kg masy ciała, ale już przy 100 mg mogą wystąpić bardzo poważne zaburzenia, z konwulsjami włącznie. W 100 g czekolady mlecznej zawartość teobrominy wynosi około 150 mg. Tak więc byłoby to dużo dla ratlerka (chociaż raczej też jeszcze nie śmiertelne) ale z całą pewnością nie zaszkodziłoby 40 - kg rottweilerowi. Tak więc poczęstowanie naszego łasucha kawałkiem batonika czy herbatnikiem w polewie nie otruje go - problem tkwi w tym, żeby się sam przez przypadek nie poczęstował. Jeśli pozostawiony w domu zwierzak dobierze się do naszej zakamuflowanej urodzinowej bombonierki - oszczędzi nam jedynie paru centymetrów w biodrach, ale jeżeli natrafi na odłożone do wypieków 2 - 3 tabliczki gorzkiej czekolady (zawartość teobrominy 10 x wyższa niż w mlecznej) - może być z nim bardzo źle. Z tego też powodu powszechnie zaleca się unikania czekolady w menu psa - a od właściciela zależy, czy podejmie ryzyko zapoznania go z jej smakiem. Pit na wybiegu ma relatywnie mniejszą szansę na zdobycie śmiertelnej dawki tego smakołyku niż łakomy jamniczek u rodziny z dziećmi. W podobny sposób analizujemy wszystkie uwagi i wskazówki; patrzymy przede wszystkim pod kątem naszego psa; jego wielkości, rasy, płci a przede wszystkim właściwości osobniczych, upodobań i przyzwyczajeń. Tak więc literaturę i dobre rady traktujmy z rozsądną rezerwą.

    Wskazana ona jest zwłaszcza gdy dochodzi do delikatnej kwestii witamin i preparatów mineralnych. Chcemy jak najlepiej dla naszego psa ale pamiętajmy, że nadmiar szkodzi równie mocno jak niedobór. Jeżeli ma urozmaiconą dietę, bogatą w różne gatunki mięsa i warzyw, z reguły nie potrzebuje żadnych dodatków mineralnych, za wyjątkiem okresów szczególnie intensywnego wzrostu. Podawanie w nadmiarze różnorakich suplementów ,,na wszelki wypadek'' nie jest obojętne dla zdrowia psa - dotyczy to zwłaszcza tak hojnie szafowanych preparatów wapniowych (może dojść do zaburzeń gospodarki fosforanowo - wapniowej). Suplementacja składników mineralnych powinna odbywać się wyłącznie na zalecenie lekarza weterynarii i pod jego kontrolą, a nie dlatego, że ,,kolega to dawał i psu służyło''. Jeżeli zwierzęciu brakuje jakichś składników - zwykle sygnalizuje to poprzez nienormalny apetyt: liże ziemię, kamienie czy zardzewiałe rury. To sygnał, że pora przeanalizować jego dietę, a jeśli to nie pomoże - złożyć wizytę weterynarzowi.

    Jeśli nasz pies jest przyzwyczajony (a trzeba to robić od szczeniaka) do urozmaiconego żywienia, łatwiej jest nam zbilansować prawidłowo jego dawkę pokarmową. Dorosłe zwierzę znacznie gorzej znosi zmiany i może dojść do zaburzeń przewodu pokarmowego, gdy wprowadzimy nową paszę, np. na wniosek weterynarza. Z tego też powodu, wcześniej czy później każdy właściciel staje przed pokusą: a może by tak sucha karma? W końcu po to została wymyślona, żeby ułatwić życie osobom, które nie znają się na żywieniu psów bądź nie mają na to czasu. Nie trzeba się martwić o składniki i ich bilansowanie, czego za dużo, czego za mało - od tego są fachowcy. Wszystko przygotowane, sprasowane w poręczny granulat, dawkowanie wypisane - sypiemy z worka do miski i gotowe. No, po prostu wash and go! Wystarczy wybrać najlepszą karmę i mamy raz na zawsze kłopot z głowy. Przepis na znalezienie ,,tej najlepszej'' nie jest skomplikowany. Odszukujemy psy pokrewnej lub tej samej rasy, żywione wyłącznie suchą karmą jednego producenta; jeżeli będą w wieku 15 -18 lat, zdrowe i w dobrej kondycji a rachunek od weterynarza będzie się składał głównie z opłat za szczepienia - karma nie jest zła. Proste, nieprawdaż? Jest tylko jeden, mały problem - chyba nikt nie widział 18-letniego psa, karmionego wyłącznie suchą karmą. Przy tym ,,nowoczesnym'' żywieniu jakoś trudno im dojść do wieku, który osiągają czworonogi na naturalnej bądź kombinowanej diecie. (W USA, kolebce pasz suchych, pies 7-letni uważany jest za starego!). W Polsce też coraz bardziej rozpowszechnia się pogląd, że ,,duże psy nie żyją długo" i jakoś nie widać, żeby robiło to wrażenie na hodowcach. Rzecz jasna, w kwestii długości życia punkty widzenia hodowców i właścicieli będą rozbieżne: hodowca chce mieć zbyt na szczenięta, właściciel chce mieć swojego psa jak najdłużej. Czy więc zrezygnować z granulatów? Oczywiście, nie! Mają przecież wiele zalet. Przede wszystkim wspomniana wygoda, istotna zwłaszcza w lecie, gdy nie musimy się obawiać, że zepsuje się w wysokiej temperaturze. Stały i stabilny skład - cecha ważna szczególnie w podróży lub gdy zostawiamy naszego pupila pod czyjąś opieką - unikamy stresu żywieniowego. I z całą pewnością lepiej zbilansowany skład, niż zapewnili by niektórzy właściciele. Tak więc, choć nie jest to rozwiązanie optymalne, nie jest też takie złe.

    Jednym z ważniejszych problemów, związanych z granulatami jest słabsza przyswajalność tłuszczów, co wynika głównie ze sposobu ich konserwacji i przechowywania. Ze względów ekonomicznych kupujemy większe worki paszy, która stoi otwarta przez 2-3 tygodnie. W tym czasie dochodzi do utlenienia znacznych ilości kwasów tłuszczowych (wystarczy powąchać karmę ze świeżo otworzonego worka i z jego końcówki - można wyczuć wyraźną różnicę), zmienia się przyswajalność składników i misternie zbilansowana karma pozostaje wspomnieniem. Co ciekawe, większość producentów nie fatyguje się zamieścić na opakowaniu wskazówki o sposobie przechowywania i terminie zachowania składu paszy po otwarciu worka.

    Kolejnym problemem jest wielkość dawki suchej karmy - wynosi ona wagowo około 25 - 30 % ,,mokrej", mała jest też jej objętość. Istnieje ryzyko, że pies zje jej za dużo, a jeśli ograniczymy mu porcje - będzie ciągle głodny i podkradał co się da. Szczególnie niebezpieczne są karmy, które producent zachwala jako ,,wysoko przyswajalne, ze znikomą ilością resztek", czyli, że pies będzie pozostawiał mało odchodów. Zestawianie dawki pokarmowej pod kątem wielkości (a raczej małości) kupek, przeczy fizjologii i zdrowemu rozsądkowi; pomijając już drobiazg, że jest to prosta droga do schorzeń jelitowych. Albo więc potencjalny właściciel wcześniej przemyśli kwestię satysfakcjonującej go wielkości psich odchodów i stosownie do niej wybierze sobie odpowiednie zwierzę albo zdecyduje się na psa, "z przyległościami". (A swoją drogą, byłby to niezmiernie ciekawy element charakterystyki ras, nie wspominając o pięknych zdjęciach w katalogach J). Brak jest danych o doświadczeniach na temat wpływu długotrwałego żywienia psów wyłącznie suchą karmą na ich zdrowie, natomiast wyniki 10-miesięcznych badań, przeprowadzonych w Instytucie Weterynarii AR we Wrocławiu przez Nicponia i wsp. wykazały gorszą przyswajalność pasz suchych (przy tym samym składzie co kontrolna ,,mokra'') oraz zmiany mikroskopowe w śluzówce żołądka młodych (od 2 do 12 mies.) psów.

    To może rzeczywiście odrzucić granulaty w obawie przed wizją owrzodzonego, zrakowaciałego żołądka naszego pupila? Chyba nie ma takiej potrzeby. Sucha karma to nie trucizna, a racjonalnie wykorzystywana może być dla nas prawdziwym wybawieniem. Możemy zastosować tzw. żywienie kombinowane, czyli kompromis między naturą a wygodą. Gdy mamy czas - gotujemy, w dni ,,pracowite" - granulat (plus ewentualnie nasze resztki - może być praktycznie wszystko, byle bez przypraw). Nie będzie też kłopotu, gdy będziemy musieli zostawić psa lub zabrać go na urlop. Nawet jak przez kilka tygodni będzie jadł ,,na sucho'' - nic mu się nie stanie, nadrobi ewentualne niedobory po powrocie do normalnego żywienia. Jeśli natomiast pies zaczyna mieć problemy typu alergicznego - lepiej zapomnieć o granulatach.

    Przy tym trybie żywienia możemy z powodzeniem wykorzystać tańszą, zwykle nieco gorszej jakości karmę. Odpowiednią ilość składników pokarmowych i tak dostarczymy w gotowanym jedzeniu, więc sprawdźmy jedynie, która będzie psu odpowiadać; mniej ważne są rewelacje na etykiecie. Pamiętajmy, że zwierzę to nie fabryka i nie wszystkie składniki musi dostać na raz a nawet jest to niewskazane; np. niektóre witaminy i minerały mogą hamować lub blokować przyswajanie innych. Dlatego skuteczność preparatów wieloskładnikowych typu ,,all in one'' jest dużo niższa, niżby to wynikało z ich składu (o czym zapewne przekonał sie każdy, kto stosował dostępne w aptekach ,,kompleksy witaminowo - mineralno - enzymatyczno - Bóg wie jakie", po których - teoretycznie - powinien przypominać skrzyżowanie Pameli Anderson i Rambo).

    O prawidłowości stosowanego menu najlepiej świadczy wygląd i samopoczucie naszego pupila. Jeżeli jest żywy i energiczny, wygląda zdrowo i dobrze się czuje - to znak, że wszystko jest w porządku. Warto przy tym zaznaczyć, że łatwiej jest popełnić istotne błędy w żywieniu małych psów niż przedstawicieli większych, cięższych ras. Dotyczy to zwłaszcza ,,grzechów dietetycznych'', czyli podawania niewskazanych przysmaków. Jak wspomniano wcześniej, w zasadzie mało jest takich pokarmów, których nie wolno jeść psom, ale - podobnie jak ludzi - obowiązuje je zasada: ,,co za dużo to niezdrowo". Problem w tym, że częstując naszego ukochanego czworonoga, zwykle stosujemy ,,ludzkie" kryteria wielkości porcji. Jeśli nasz piesek jest dorodnym, 50-kilogramowym nowofunlandem - nie ma większego problemu; kromka chleba z masłem i miodem (bo on tak bardzo lubi) zniknie bez śladu w przepastnym żołądku. Ale ta sama kromka w żołądku pekińczyka to zupełnie inna historia. Lepiej więc uważać i nie przesadzać ze szczodrością. Jeśli ktoś koniecznie musi wyładowywać nadmiar uczuć przez karmienie - doskonale do tego celu nadają się przedstawiciele płci męskiej ludzkiego gatunku. Jeżeli więc chcemy, żeby nasz czworonożny towarzysz dożył w zdrowiu późnego wieku, pamiętajmy, że "szczypta rozsądku i garść umiaru to podstawa każdej zdrowej diety".

    Autor Dr Ewa Walkowicz

    Źródło: www.arcturus-pl.com



    ŻYWIENIE PSÓW - Wskazówki lekarza weterynarii - dr Dorota Sumińska "Szczęśliwy Pies"

    * GOTOWA KARMA

    Aby gotowe pożywienie wyszło psu na zdrowie karma (sucha bądź w puszkach) powinna być dobrej jakości. Nie wolno karmić psa gotową karmą przypadkowo kupowaną w supermarketach. Te dobrej jakości przeznaczone są odpowiednio dla psów młodych, starych, żyjących na zewnątrz, pracujących i uprawiających sporty. Najczęściej spotykanym błędem popełnianym przez właścicieli psów jest mieszanie gotowych suchych karm z jedzeniem domowym. Oczywiście nic się nie stanie, jeśli pies karmiony przygotowywanym przez właściciela jedzeniem raz w miesiącu dostanie karmę suchą czy będzie nią karmiony w czasie urlopu, ale błędem nr 1 jest karmienie psa raz gotowym a drugi raz domowym jedzeniem.

    Gotowe suche karmy są dokładnie zbilansowane pod względem zawartości mikroelementów, witamin i wszystkich innych składników pokarmowych. Dokładając do nich mięso czy ryby o bardzo dużej zawartości fosforu zaburzamy ten bilans, co może spowodować u psa wystąpienie ciężkich chorób. Dodatek węglowodanów (kasza, ryż makaron) może prowadzić do niedoborów mikroelementowo-witaminowych, a także do otyłości ze względu na wysoką kaloryczność. Posiłki gotowe możemy uzupełniać białym serem, jogurtem, kefirem, warzywami, zarówno gotowanymi jak i surowymi. Dodanie do suchej karmy białego sera lub jogurtu w objętości ok. 1/4 porcji nie zaburzy równowagi fosforowo-wapniowej, a znacznie poprawia smak posiłku. Można też podawać kości - ale pozbawione mięsa.

    W przypadku gotowych suchych karm nie powinno być problemu odnośnie ilości podawanego jedzenia ponieważ na opakowaniu jest dokładny opis ilości przypadającej na wagę danego psa.

    * POSIŁKI PRZYGOTOWYWANE SAMODZIELNIE

    Jeśli w posiłku psa znajdzie się mięso, tłuszcz, biały ser, warzywa i węglowodany, a od czasu do czasu jajko na twardo, to na pewno jego zdrowie nie ucierpi z powodu błędów żywieniowych.

    Czym karmić (składniki):
    Mięso

    Dla psa najbardziej wartościowe jest mięso zawierające dużo tkanki łącznej, chrząstek, a więc drugiego gatunku. Jeśli pies nie jest uczulony na żaden gatunek mięsa podajemy różne jego gatunki.

    -Wołowina: surowa i gotowana, najlepsza jest głowizna, łata wołowa, gicz wołowa.
    -Konina: najlepiej surowa, również klasy drugiej, czyli te same części co w przypadku wołowiny (nie wskazana w żywieniu szczeniąt).
    -Baranina: surowa i gotowana, najlepiej części wymienione wcześniej.
    -Mięso drobiowe i wieprzowe zawsze podajemy gotowane.
    -Podroby mogą zawierać zarówno te najlepsze jak i najgorsza składniki, dlatego najbezpieczniej wybierać cielęce i podawać gotowane.
    -Warto także dawać psu kostki i chrząstki cielęce, które są niezastąpionym źródłem minerałów i składników budujących chrząstkę.
    Zamiast mięsa można dać psu od czasu do czasu kawałek morskiej gotowanej ryby bez ości.
    Nie wolno karmić psa mieloną karmą mięsną-z supermarketów, pochodzącą z odpadów z rzeźni.

    Nabiał

    Psy które dobrze tolerują mleko, mogą je pić. Mogą też dostawać napoje mleczne, takie jak jogurt, kefir a także jeść biały ser. Od czasu do czasu dawać można jajko (ugotowane na twardo) wraz z utłuczoną w moździerzu skorupką (która jest doskonałym źródłem łatwo przyswajalnego wapnia). Jeśli podajemy psu produkty nabiałowe odpowiednio zmniejszamy ilość mięsa.

    Kości

    Można dawać, jeśli pies jest przyuczony do ich jedzenia. Najlepsze są kości cielęce. Nie można podawać kości drobiowych i wieprzowych. Trzeba pamiętać, że kość jest również posiłkiem, a więc podając ją odpowiednio zmniejszamy danie podstawowe.

    Warzywa

    Warzywa powinny wchodzić w skład diety psa w każdym wieku. Unikać należy warzyw strączkowych, cebulowatych i wszystkich tych, które pryskane są środkami ochrony roślin, a więc nowalijek, kalafiorów i brokułów. Nie jest prawdą, że psy nie mogą jeść ziemniaków. Rzeczywiście skrobia ziemniaczana jest trudno przyswajana przez psy, ale z czasem zwierzęta uczą się ją rozkładać. Nie należy podawać ziemniaków nietłuczonych w całości, ale puree bywa doskonałym składnikiem diety.

    Produkty zbożowe

    Z produktów zbożowych najlepiej podawać makaron, ryż, kaszę gryczaną. Te dwa ostatnie produkty powinny być ugotowane, ale nie rozgotowane. Należy unikać białych kasz typu pęczak.

    Tłuszcz

    Tłuszcz jest nie tylko źródłem energii, ale również rozpuszczalnych w nim witamin i nienasyconych kwasów tłuszczowych. Ilość tłuszczu w dziennej dawce nie powinna przekraczać 20% - zależy ona od tego jak tłuste są pozostałe składniki. Jeśli mięso jest bardzo tłuste, nie łączymy go z olejem, masłem, łojem wołowym. Do chudego mięsa np. drobiowego można dodać łyżeczkę masła, łyżkę oleju sojowego lub innego dobrej jakości bądź odrobinę zwykłej słoniny ew. łoju wołowego.

    CZEGO NALEŻY UNIKAĆ W PSIEJ DIECIE ?

    Kości wieprzowych, kości drobiowych, wywarów miesno-kostnych, czyli rosołów, czekolady i wyrobów czekoladopodobnych, potraw słonych i pikantnych, wędlin, żółtego sera. Oczywiście i w tym przypadku należy się kierować zdrowym rozsądkiem: kawałeczek wędliny czy żółtego sera podany od czasu do czasu w nagrodę za dobrze wykonane polecenie na pewno psu nie zaszkodzi. Nie wolno psu podawać ościstych ryb, cebuli, czosnku, nietłuczonych ziemniaków, grochu, fasoli.

    Zapotrzebowanie pokarmowe

    Zapotrzebowanie bytowe zdrowego dorosłego, 10-kilogramowego niepracującego psa na białko wynosi ok. 4-6 dkg; jest to odpowiednik mniej więcej 10-15 dkg mięsa, a więc ilości niewielkiej. Zapotrzebowanie bytowe to podstawowe zapotrzebowanie niezbędne do przemiany fizjologicznej w organizmie bez dodatkowych obciążeń. Zatem zapotrzebowanie pokarmowe psów pracujących jest mniej więcej dwukrotnie większe.

    Dobowa porcja przeciętnego, zdrowego, niepracującego 10- kilogramowego psa powinna zawierać po równo mięso, węglowodany i warzywa. A więc jeśli podajemy 10-15 dkg mięsa (ew. z dodatkiem innych produktów białkowych), to podajemy 10 dkg węglowodanów i 10 dkg warzyw. Kierujemy się w tym przypadku zdrowym rozsądkiem. Trzeba uwzględnić także apetyt i temperament psa. Zwierzę, które spędza większość dnia w domu, ale jest bardzo żywe i ruchliwe, może mieć trochę większe potrzeby.

    Pomocny będzie schemat: 1-2 dkg mięsa na 1 kg masy ciała psa/dobę.
    1 dkg/ kg masy ciała - psy duże
    2 dkg/kg masy ciała - psy małe

    Autor - dr Dorota Sumińska fragment książki "Szczęśliwy Pies"

    Powrót