Home  |  Królik  |  Papuga  |  Kanarek  |  Owczarek  |  Redakcja  |  Klub  |  Kontakt       królik - lapin Królik - kaninchen Królik - Rabbit

  • Home
  • Królik
  • Papuga
  • Kanarek
  • Gryzonie
  • Owczarek
  • Działka
  • Co nowego
  • Galeria  I
  • Galeria  II
  • Galeria  III
  • Mapa strony
  • Forum Trunia
  • Serwis Trunia
  • Zrób stronę
  • Przyjaciele
  • Literatura
  • Webcam
  • Zapytania
  • Redakcja
  • Lekarze
  • Ustawy
  • Banery
  • Humor
  • Ebook
  • Quiz
  • Linki
  • E-mail
  • Literatura - psy
  • Galeria Misia
  • Choroby
  • Filmik nr. 1
  • Filmik nr. 2
  • Pogotowie
  • Homeopatia
  • Zabawa z psem

  • Toplista stron futrzaków

    królik króliki




       

    Publikacja internetowa.
    Zofia Mrzewińska / 20.05.2008

    Najgłupsza z głupich - moda na rasy

    Wszechmocna tyranka i najgłupsza z głupich kobiet - tak o modzie na hodowanie i posiadanie psów poszczególnych ras wyraził się Konrad Lorenz, wybitny etolog, laureat Nagrody Nobla i autor wspaniałych książek o zwierzętach. Słowa te, napisane niemal wiek temu, nic nie straciły na swojej aktualności, wręcz przeciwnie. Dziś także wystarczy, aby jakaś rasa weszła w modę, aby niejeden jej przedstawiciel miał bez porównania gorsze życie niż wychudzony i przeganiany wiejski parias. Jest moda – a wiec są nabywcy. Są nabywcy, no to zamyka się psy w klatkach, czy rasowe czy rasopodobne, kryje suki co cieczkę, nieważne pochodzenie, zdrowie, linie hodowlane, nieważne predyspozycje charakteru, byle na świat przyszło jak najwięcej szczeniaczków choć trochę podobnych do najmodniejszego idola.

    Bardzo niedobrze dzieje się także, gdy hodowle psów rasowych nastawiają się przede wszystkim na eksterier zwierząt. Przesadne akcentowanie jakiegoś modnego detalu urody u psów, których kwalifikacja do hodowli zależy przede wszystkim od ocen wystawowych, prowadzi nieubłaganie do wynaturzeń. W efekcie mamy jak najbardziej rasowe i wystawowe psy, którym trudno jest żyć na co dzień. Zbyt ciężka budowa, przydeptywane uszy, wymagana nadmierna masa ciała, bogate i pomarszczone fałdy skóry powodujące wrastanie rzęs, okrywa włosowa uniemożliwiająca najzwyklejszą kąpiel w rzece, ogromne gałki oczne wypadające z modnie płaskich „twarzy”, konieczność karmienia sondą szczeniaków, którym układ pyska nie pozwala na samodzielne ssanie matki, skrajnie skrócone drogi oddechowe powodujące szybkie zmęczenie zwierzęcia - przecież to po prostu horror! W imię naszych pomysłów cierpi zwierzę, które podobno tak bardzo kochamy i podziwiamy.

    Moda na określony typ urody w rasie utrudnia życie przede wszystkim zwierzętom, lecz moda na posiadanie psów jakiejś przypadkowo rozreklamowanej rasy obraca się przeciwko i psom, i ich właścicielom także. W masowej już nie hodowli, a wręcz produkcji po prostu musi dojść do sytuacji, w której zwierzęta tracą najbardziej pożądane cechy charakteru. Gdyby nastała moda na ozdobnego psa myśliwskiego, w rozmaitych psich fabryczkach na pewno produkowano by wyżły po rodzicach obawiających się strzału. Przy nieograniczonym zbycie na psy pasterskie, do rozrodu doszłyby i takie, które z przyjemnością zagryzą każdą owcę. Zresztą nabywcy kupujący zwierzaka tylko dlatego, że akurat takiego wypada mieć dla pełnego wystroju wytwornego apartamentu, na ogół niewiele wiedzą o wzorcu rasy, ani co gorsze, o prawdziwych, a nie filmowych cechach charakteru, dla których kiedyś właśnie ta rasa powstała.

    Sentymentalne i słodkie cocker spaniele, tak słodkie jak disneyowska Lady, obcałowywane, noszone na rękach i trzymane tylko na kanapach, już roczne stawały się postrachem swoich właścicielek. Od owczarków niemieckich, po sukcesach Szarika i Cywila oczekuje się nadal, że same z siebie będą nieustraszonymi obrońcami, w pojedynkę rozpędzą pluton czołgów, inkasenta fałszywego od prawdziwego rozróżnią. A jeszcze bezbłędnie spełnią funkcję fachowej przedszkolanki wobec domowego dziecka i kolegów dziecka także. Tysiące dalmatyńczyków, rasowych czy rasopodobnych produktów fabryczek obliczonych na szybki zysk, traciło dom i życie, gdy okazywało się, że nie mają nic wspólnego ze swoimi ekranowymi disneyowskimi wzorcami. Tysiące psów na świecie rodzi się głuchych. No bo jak tu nie rozmnażać zwierzątek o chętnie kupowanym umaszczeniu, choćby przy takich skojarzeniach prawdopodobna była genetycznie uwarunkowana głuchota. Dramatycznie skończyła się w Niemczech moda na psy ras walczących. Kupowane coraz częściej przez ludzi, których nikt z nas nie chciałby mieć za sąsiadów, stwarzały coraz poważniejsze zagrożenie, aż wreszcie miarka się przebrała. Drakońskie zarządzenia wyeliminowały nie tylko z hodowli, ale i z życia tysiące zwierząt za sam fakt przynależności lub podobieństwa do zakazanej z dnia na dzień rasy.

    W tej chwili w Polsce, oprócz nieustająco modnych psów ras tworzonych niegdyś i do dzisiaj używanych do walk, w sposób przerażający weszły w modę goldeny i labradory. Każdy, byle odpowiednio duży biały czy białawy mieszaniec o zwisłych uszach prezentowany jest jako „bezpapierowy” golden, a czarny lub czekoladowy awansuje natychmiast na labradora. I już mamy pierwsze efekty tej mody. O ile rzetelny hodowca nie dopuści do hodowli labradora ani goldena agresywnego czy upiornie lękliwego, to producenci rozmnożą bez wahania wszelkie mieszańce rasopodobne lub psy rasowe, ale obarczone dyskwalifikującymi wadami. I oczywiście zareklamują jako czarujące, bezproblemowe psy rodzinne. A predyspozycje charakteru są dziedziczne, inaczej nie dałoby się wyhodować psów o specyficznych uzdolnieniach. Niejeden już nabywca poniewczasie ze zgrozą stwierdza, że bezproblemowy okazyjnie kupiony rodzinny pupil na spacerze bardzo chętnie atakuje inne psy i równie chętnie chciałby traktować zębami ludzi, właściciela nie wyłączając.

    Psów idealnych i bezproblemowych, spełniających bez trudu wszelkie oczekiwania właściciela po prostu nie ma – chyba że na półkach z pluszowymi zabawkami. Kupowanie psa dlatego, że akurat takiego ślicznego, odważnego i mądrego zobaczyliśmy w reklamie papieru toaletowego lub w kolejnym rzewnym serialu telewizyjnym jest działaniem na szkodę własną i zwierzęcia także. Zwierzę w domu oznacza zawsze odczuwalny ubytek w kieszeni i dodatkowe, bardzo czasochłonne obowiązki, a wszelkie przyjemności poniewczasie okażą się mocno przereklamowane.

    Wiele lat temu pierwszy z napisanych przez siebie poradników szkolenia zaczęłam od słów „Nie kupuj sobie psa”. Teraz najchętniej napisałabym dużymi literami:

    NIE KUPUJ PSA O NIENATURALNIE WYDZIWACZONEJ BUDOWIE, CHYBA ŻE CHCESZ BYĆ STAŁYM KLIENTEM WSZYSTKICH WETERYNARZY W OKOLICY. NIE KUPUJ ŻADNEGO PSA ZE ZŁYCH WARUNKÓW, CHOCIAŻ JEST MODNY I TANI. NIE KUPUJ, JEŚLI SPRZEDAWCA ZAPEWNIA, ŻE BEZ ŻADNEJ TWOJEJ PRACY ZE ZWIERZĘCIA WYROŚNIE ABSOLUTNIE BEZPROBLEMOWY PIES RODZINNY. NIE KUPUJ SZCZENIAKA PO LĘKLIWEJ, AGRESYWNEJ ANI ZABIEDZONEJ SUCE.

    Psów hodowanych w doskonałych warunkach, zdrowych psychicznie i fizycznie, o udokumentowanym pochodzeniu, po także zdrowych rodzicach wystarczy dla wszystkich chętnych. Nie muszą być modne ani po okazyjnych cenach.

    Zofia Mrzewińska


    UWAGA! W przypadku jakiegokolwiek sprzeciwu osób posiadających prawa autorskie do materiałów wykorzystanych na tej stronie zostaną one natychmiast zlikwidowane.

    PSY | Wózki inwalidzkie dla psów


    Góra